<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Błękitna chustka">
<author_1="Irena Krzemieniecka">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="3">
<date="1951-03-25">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Nie zapomnę nigdy chwili kiedy wraz z dziećmi po powrocie z tułaczki stanęłam przed spalonym moim domem. Wtedy już powiedziałam sobie: takie straszne nieszczęścia nigdy więcej powtórzyć się nie powinny! Dosyć! Oburzona jestem głęboko, kiedy czytam i dowiaduję się, że amerykańscy bogacze znów podżegają do nowej wojny, znów chcą robić na niej majątki. Całym sercem więc jestem z tymi, którzy bronią pokoju. Czytałam i mówiono na Kongresie o Światowej Radzie Pokoju, o tym, że zwróciła się ona do 5-ciu mocarstw, żeby zawarły pokój z Niemcami i nie pozwoliły na ich uzbrojenie. Nie wolno pozwolić za żadną cenę na odbudowę armii niemieckiej, bo to grozi nowymi zbrodniami, nową wojną. Kobiety, mówię Wam, ten apel Światowej Rady Pokoju wszystkie poprzemy, cały naród za nim stanie, aby wreszcie nastał na świecie trwały pokój. Abyśmy nie bały się już ani o te dzieciaki, ani o domy — abyśmy żyły spokojnie. No dobrze, ale co ja i Lucyna i ty możemy na wojnę poradzić.. — Jak to co? Pomyśl chwilę, Antosia. Jak będziemy się starać, aby w naszym zakładzie pracy był ład i porządek, żeby ulepszać i usprawniać pracę, żeby korzystać z osiągnięć przodowników i racjonalizatorów, oszczędzać czas i materiał — to będziemy pierwsi w produkcji. A jak zrobią tak kobiety w każdej fabryce, w każdym zakładzie pracy, wszędzie gdzie pracują, to cały kraj będzie rósł w siłę. No i widzicie jakie to proste. — Niby proste — powiedziała Karolakowa — ale mnie się jakoś trochę dziwne wydaje. Co ja z moją pracą mogę przeciwko wojnie? 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
